Kto Zabrał Mój Ser?
strona o książce Spencera Johnsona

Polecam również:

Inwestuj
we własny etat


Inwestuj we własny etat

Poprzednia książka Sławomira Śniegockiego "Inwestuj we własny dług" w ciągu zaledwie kilku dni od premiery stała się bestsellerem Wydawnictwa Złote Myśli.

Książka "Inwestuj we własny etat" jest kontynuacją i rozwinięciem poprzedniej publikacji. To także kolejny etap, który pomoże Ci podjąć bardzo ważne kroki do osiągnięcia finansowej niezależności.


Dowiedz się więcej!

Recenzja Książki

Książeczka "Kto Zabrał Mój Ser?" Spencera Johnsona podzielona jest na kilka części. Jej rdzeniem jest właściwa przypowieść o labiryncie, serze, myszach i ludziach. Oprócz niej znajdziemy przedmowę Kennetha Blancharda, wprowadzającą w świat serowego labiryntu, oraz fikcyjną historyjkę spotkania przyjaciół, dyskutujących o opowieści "Kto Zabrał Mój Ser", o jej interpretacji i odniesieniu do życia zawodowego lub osobistego każdego z nich.

W moim odczuciu w zupełności wystarczyłoby, gdyby książeczka zawierała wyłącznie właściwą przypowieść o serze, bez tych dodatków - zachowałaby więcej uroku i dała większą swobodę w interpretacji. Skoro jednak zostały umieszczone, można potraktować je jako "załączniki", z których czytelnik nie musi korzystać, jeśli nie ma ochoty.

Tak czy inaczej, w rozważaniach o książce "Kto Zabrał Mój Ser?", warto skupić się od razu na jej rdzeniu, czyli właściwej przypowieści, i samemu ją interpretować przez pryzmat własnego życia, bo jej przesłanie ma znacznie bogatsze zastosowanie, niż zdaje się sugerować treść wspomnianych wyżej "załączników" (a upowszechniany pogląd, jakoby grupę docelową opowieści stanowili tylko menadżerowie i pracownicy firm, jest niefortunny i niepotrzebnie zawęża krąg odbiorców).

Bohaterami, których losy śledzimy na kilkudziesięciu stronach książki, są cztery istoty zamieszkujące labirynt, będący metaforą naszego życia w dowolnym jego aspekcie czy obszarze. Mieszkańcami labiryntu są dwie myszy - Nos i Pędziwiatr oraz dwoje ludzi - Bojek i Zastałek. Ser symbolizuje wszystko to, czego człowiek może pragnąć w życiu - zdrowia, dostatku, dobrej pracy, szczęśliwego związku, spokoju, czy po prostu przyjemności i komfortu.

Sielankowe życie w labiryncie zostaje zakłócone, gdy pewnego dnia znika ser, który stanowił codzienny pokarm czterech istot i przyczyniał się do ich dobrego samopoczucia. Każdy z bohaterów reaguje na to zdarzenie w inny sposób. Myszy doskonale dostosowują się do sytuacji - nie tracą czasu na analizy, czy obwinianie siebie lub innych. Nie zadręczają się w nieskończoność pytaniem "kto zabrał mój ser?", nie karmią się złudzeniami, że przeszłość powróci. Zamiast tego niezwłocznie, kierowane instynktem, przystępują do poszukiwania nowego sera.

Zdecydowanie gorzej radzą sobie ludzie. Zastałek nie potrafi dostosować się do zmian, zaakceptować faktu, że stary ser się skończył i trzeba poszukać nowego. Boi się wyjść na zewnątrz strefy, którą zna i wejść w nieznane, pozostaje w miejscu nawet za cenę śmierci głodowej. Bojek początkowo zachowuje się jak jego przyjaciel, jednak w końcu przełamuje lęk i wyrusza w głąb labiryntu. Po drodze stopniowo odkrywa kolejne prawdy, które rządzą ludzkim życiem. Te odkrycia są niewątpliwie esencją przypowieści Spencera Johnsona, dla których zdecydowanie warto się z nią zapoznać.

Myśli, które Bojek zapisuje na kolejnych ścianach labiryntu podczas swojej wędrówki, mają charakter nie tylko życiowych mądrości, ale również niosą ze sobą wartość praktyczną. Z jednej strony pomagają nam dostrzec i zrozumieć procesy mentalne i emocjonalne, które w nas zachodzą i które są dla nas często trudną przeszkodą w dokonywaniu pozytywnych zmian w życiu, z drugiej zaś stanowią swoistą instrukcję, która prowadzi nas krok po kroku - od pierwotnego lęku przed nieznanym, poprzez jego przełamanie i rozpoczęcie wędrówki, aż do osiągnięcia celu, którym jest nowe, lepsze życie.

Siłą przypowieści "Kto Zabrał Mój Ser?" jest nie tylko jej merytoryczna strona, ale także (a może przede wszystkim) sposób przekazania treści. Książeczka Spencera Johnsona ma w sobie to "coś", przez co oddziałuje na ludzi w pozytywny sposób - dodaje odwagi, motywuje i rozbudza zapał do działania. Na tym zapewne polega jej fenomen, nad którym łamią sobie głowy Ci, którzy opowieść o serze ocenili jako banalną, nie odkrywającą niczego nowego.

Moim zdaniem, książeczkę "Kto Zabrał Mój Ser?" powinien przeczytać każdy, kto odczuwa lęk przed zmianami w życiu (w dowolnym jego obszarze) i nie dokonuje ich, choć czuje, że powinien, dla swojego dobra. Jej przeczytanie zajmuje nie więcej, niż godzinę, a pozytywne skutki mogą trwać całe życie.

Mirosław Gajda


Kontakt: admin(_małpka_)kto-zabral-moj-ser.pl